"Marketing
w Praktyce" 2/2012
|
|
|
 |
Newsletter
Rozmowy w metrze
Karolina Liberka, zastępca redaktora naczelnego „Marketingu w Praktyce”
 |
 |
Nie lubię końca roku szkolnego! Naprawdę. Dla mnie to jeden z najsmutniejszych dni w roku... Wiem, że to samolubne, ale bardzo chciałabym, aby uczniowie chodzi do szkoły całe 12 miesięcy! Dlaczego? Z powodu - papućków i telewizorka... do tego. Nie rozumieją Państwo? Ja niedawno też nie rozumiałam. Ale... Codziennie dojeżdżam do pracy metrem ok. 30 minut. Z pozoru:nic ciekawego. Jednak dzięki młodym, podróż potrafi być fascynująca. A to za sprawą ich “metrowych” pogaduszek. Otóż, wchodząc do metra, zawsze staram się stanąć blisko młodych (wyjaśnijmy, że młodzi to max 22 lata, choć ta górna granica jest nieco naciągana). Rzucam się na pozycje blisko targetu 16-20 lat z odpowiednim designem. Jak ich poznać? Okulary Ray-Bany, dżinsy rurki, markowe t-shirty, trampki Converse lub modne kolorowe kalosze. Tacy mają najciekawsze rzeczy do powiedzenia. Wytężam słuch i podsłuchuję... czuje się trochę jak Szpieg z Krainy Deszczowców, tylko na pelerynę za ciepło. Początkowo miałam wyrzuty sumienia, bo co innego, gdy mimowolnie stajemy się świadkiem rozmowy dwóch pań o problemach gastrycznych, a co innego, gdy człowiek sam perfidnie podsłuchuje. Nie wiem, czy kiedyś przysłuchiwali się Państwo dwóm młodym ludziom i próbowali ich zrozumieć? Przykład: Rozmowa o niejakim Bartku. -Ty widziałaś, jaki on ma sześciopak? (myślę, hm... jakieś piwo dobre Bartek kupił) -Och tak!! niezłe ciacho, pokazywał na majzie (zapisuję w telefonie dziwne słowo: majza) -Ale za to ma ABD! (hm... już mnie kusi, żeby zapytać: co to ABD? ale się powstrzymuje) -I podobno wielki bańkopisarz. (znam bajkopisarza, ale “bańko”?) -Och looknij! Fajne mam bling blang? (hm... że dziwne skojarzenia nasuwają mi się) -Ach wiesz, bro mi szczelił, zamiast pójść na majeranek (młodzi kupują przyprawy?) -Widziałam w zarce taką tuniczynkę (jest! zrozumiałam! nawet nie wiedzą Państwo, jaka byłam z siebie dumna) A potem zaczyna się rozmowa o markach i mareczkach (część nazw brzmi dla mnie obco), o portalach, blogach, ale prawdziwym królem młodocianych rozmów jest Facebook! Lawinowo wymieniają się nazwami Fan Page'y. Czasami niektóre zapisuję, a potem tam zaglądam. Nie kupują płyt - dla nich to „oldschool”, słuchają praktycznie każdego gatunku muzycznego, potem dokonują selekcji. Ściągają pliki mp3, teledyski. Tylko YouTube. Z rozmów jasno wynika, że mail i sms są passe, no chyba, że jest to sms-owy czat z iPhone'a. Komunikują się tylko za pomocą Fejsa (Facebooka). Podróżują po całym świecie, wyjazd na wymianę zagraniczną przyjmują jako błogosławieństwo. Zakupy? owszem internetowe, szukają dobrych marek po najniższej cenie. Lojalność wobec marki? Pffff… (to ich ulubione określenie wybitnej dezaprobaty). Ich bezkomromisowość w stosunku do produktów i marek mnie zadziwia. Jeśli nie pasuje im jakiś bank, idą do innego. Jeśli, jakaś marka jest trendy, potrafią mówić o niej non stop, jeśli - za chwilę pojawi się nowa ciekawsza - poprzednia idzie w zapomnienie. Jestem tylko trochę od nich strasza, a na swój bank narzekam od zawsze i nigdy nie podjęłam próby jego zmiany. Gdy oni tak rozmawiają o zmianach, czuje się stetryczała! I mam ochotę na zmiany. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, aby pokazać, że młodzież jest fascynująca, że ich postrzeganie świata jest niesamowite i że możemy się od nich uczyć. Czego? No może nie języka, bo w ustach np. mojego szefa słowa “idziemy na majeranek” brzmiałyby dziwnie. Przejedźcie się Państwo metrem, oderwijcie od gazety, książki, muzyki, rozejrzyjcie się dokoła… i posłuchajcie, jak młodzi mówią o wolności wyboru. s owniczek: sześciopak - jędrny męski brzuch ABD - brak wykszta conych pośladków majza - matma bańkopisarz - uczeń apiący bańki, czyli jedynki bling blang - bransoletki, świecide ka bro - brat majeranek - to może nich pozostanie ich tajemnicą
|
 |